06 Gru 2017

„ROWEREM NA URAL, DO MIEJSCA ZESŁANIA OJCA…”

14.11.2017 w naszej szkole odbyło się niezwykłe spotkanie autorskie z Agnieszką Martinką – podróżniczką, fotografką i pisarką, zorganizowane przez Bibliotekę Szkolną i Powiatową Bibliotekę Publiczną w Lubaczowie.

Agnieszka Martinka to pionierka wyprawy rowerowej wokół Jeziora Wiktorii w Afryce. Zdobywczyni Kilimandżaro i Kenii. Autorka reportaży i afrykańskiego dziennika podróży „Szybsza niż lew”. Laureatka kilku prestiżowych nagród. Dzięki „przejażdżce” rowerem przez Kenię, Tanzanię i Ugandę została pierwszą w Polsce laureatką nagrody Johnnie Walker Keep Walking Award „za pasje i odważne zrealizowanie marzenia”.

W 2006 r., razem z dwójką towarzyszy – poznanianką Agnieszką Koper i krośnianinem Tomaszem Świątkiem, Agnieszka Martinka wyruszyła na Ural śladami swojego ojca, Zdzisława Martinki (1927-2007), lubelskiego lekarza. Aresztowany przez NKWD w 1944 r., został zesłany do łagru w Połowince, gdzie pracował w kopalni. Wycieńczony po pobycie w więzieniu, nie pamiętał szlaku wywózki, ale potrafił odtworzyć drogę powrotną do kraju (i to właśnie tę trasę przemierzyła jego córka).

Za wyprawę rowerową na Ural podczas IX Ogólnopolskich Spotkań Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów „KOLOSY 2006” otrzymała wyróżnienie, a magazyn turystyczny „Podróże” przyznał jej tytuł Podróżnika Roku.

 „ Na Ural pojechałam z potrzeby serca. To była niezwykle piękna i wzruszająca podróż. Chciałam odnaleźć miejsce zesłania mojego Ojca, który w dniu wywózki w styczniu 1945 roku nie miał nawet osiemnastu lat (…). Chciałam odnaleźć szachtę numer cztery, kopalnię węgla kamiennego – łagier, do którego został zesłany przez połączone siły NKWD i UB. Moim celem była Połowinka na środkowym Uralu” – tak o swojej podróży opowiadała autorka książki „Połowinka. Rowerem na Ural, do miejsca zesłania Ojca. Wspomnienia Ojca, wspomnienia córki” (wydanej w 2016 roku).

Ta niezwykła wyprawa-pielgrzymka zaczęła się w Lublinie i wiodła przez Białystok, Wilno, Ostaszków, Miednoje, Moskwę do Jekaterynburga. Trwała półtora miesiąca! Autorka opowiadała o mijanych miejscach, specyfice podróżowania rowerami, dynamiczności wyprawy, zdaniu na warunki atmosferyczne, różnorodności i  niezwykłości spotkań z ludźmi różnych narodowości, wyznań i kultur, ale także codziennej intensywności przeżyć, towarzyszących podczas pokonywania prawie 5000 km! 

Jesteśmy wdzięczni za tę piękną i wzruszającą relację z wyprawy na środkowy Ural, ale też za wielką lekcję patriotyzmu i historii Polaków.